Lekarz i tłumacz w jednym
O ile rynek inny niż tłumaczenia pisemne jest już uważany za specjalistyczny, o tyle tłumaczenia medyczne niemiecki to jeszcze bardziej wymagająca dziedzina, nie mówiąc o tym, że przecież na rynku istnieje też popyt na tłumaczenia medyczne na język rumuński czy chorwacki. Duży wzrost zleceń na tłumaczenia z i na różne języki nastąpił wraz z przystąpieniem Polski do UE. Otwarcie granic, większa dostępność leczenia za granicą (w ramach elastyczności polityki ubezpieczeniowej poszczególnychczłonkowskich krajów europejskich czy zasobności polisy ubezpieczeniowej pacjenta oczywiście), swoboda przepływu osób, w tym wysoko wykwalifikowanej kadry, zwiększone inwestycje zagranicznych koncernów, sporządzanie licencji itp. to wszystko przyczyny napędzające działalność firm takich jak biuro tłumaczeń medycznych. Poza tym należy pamiętać o tym, ze Polska jako kraj peryferyjny zasadniczo nie wytwarza produktów nauki (typu nowoczesne technologie, biotechnologia, innowacyjne leki, nowatorskie terapie genowe, antynowotworowe itp.) musi kupować je zatem na bardziej rozwiniętych technologicznie rynkach Europy Zachodniej. Tłumaczenia medyczne stanowią niezbędny element w ich kupnie.
Tłumaczenia branżowe to wbrew pozorom całkiem prężna dziedzina rynku tłumaczeń w Polsce. Rynek jest tu wąski, ale poziom usług dość wyśrubowany i ustabilizowany, konkurencja duża, ale zaciekłe wojny cenowe raczej się tu nie zdarzają. Wąską specjalizację wynagradzają wysokie stawki tłumaczeniowe, naliczane od znaku, a nie od strony, i stymulująca intelektualnie praca dla prestiżowych koncernów farmaceutycznych. Przykładem takiego prężnego rynku są tłumaczenia medyczne, pod którymi rozumie się tłumaczenie artykułów o tematyce medycznej, opinii lekarskich i wyników badań pacjentów, a także tłumaczenie publikacji z zakresu medycyny naturalnej, ziołolecznictwa i interny. Wyspecjalizowane biuro tłumaczeń medycznych podejmie się także sporządzenia przekładów recept, książek akademickich i podręczników z zakresu medycyny, specyfikacji technicznej artykułów medycznych.
Spośród tłumaczeń medycznych największą popularnością cieszą się tłumaczenia medyczne angielski. Zainteresowanie jest spore nie tylko ze strony instytutów badawczych, ale też zwykłych osób podejmujących leczenie za granicą lub szukających w sieci i innych źródłach branżowych grup wsparcia poświęconych rzadkim schorzeniom, zwłaszcza tym o podłożu genetycznym, jak rzadkie wady rdzenia kręgowego czy móżdżku z rodzaju ataksja teleangiektazja czy rzadkie przypadki nowotworów, o których wciąż niewiele w naszym kraju wiemy.
Drugą dużą grupą odbiorców są studenci medycyny i kierunków pokrewnych, przedkładający abstrakty prac doktorskich, dokumenty polskich lub zagranicznych uczelni, przystępujący do procedury nostryfikacyjnej itp.
Angielski, to po łacinie drugi międzynarodowy język medycyny i trudno wyobrazić sobie światowe czy nawet krajowe sympozjum bez udziału tego języka, nie wspominając o fachowych publikacjach. Ludzie wykonujący tlumaczenia medyczne nie muszą zatem zamartwiać się brakiem pracy na najbliższe lata.
W życiu można zdecydować się (świadomie bądź nie) na wykonywanie licznych mniej lub bardziej ambitnych zadań. Do tych drugich bez wątpienianależy tłumaczenie tekstów medycznych. Wymaga lat edukacji i doświadczenia oraz ogromnej skrupulatności i precyzji w działaniu. Trzeba stale się dokształcać, by nadążyć za nowinkami w świecie medycyny, na bieżąco monitorować postępy badań na różnych polach, czytać branżowe, polskie i zagraniczne miesięczniki, podtrzymywać kontakt z przedstawicielami środowisk medycznych itp. Z wyżej wymienionych postulatów wyłania się obraz czynnego zawodowo lekarza. A że wielu z nich odbyło studia lub staże za granicą, jeździ na międzynarodowe kongresy, pisze własne prace badawcze często wyłącznie w oparciu o fachowe publikacje czy współtworzy międzynarodowe zespoły badawcze, jest więc naturalne, że to z tej grupy rekrutuje się większość chętnych do pracy jako tłumacz medyczny. Często traktują to jako działalność dodatkową obok głównej pracy zarobkowej na oddziale czy uczelni, a często jako uboczny produkt własnej pracy.